MarUla – tak się będzie nazywać cz. 2

Zawsze interesowały mnie rzeczy z historią. Stare meble, lampy, obrazy, jachty.. :). Uważam, może bezpodstawnie, że dawniej ludzie tworzyli rzeczy bardziej użyteczne i  lepiej przemyślane, mając do dyspozycji o niebo gorsze materiały niż mamy obecnie oraz mając do dyspozycji tylko papier, linijkę i swoją wyobraźnie (obecnie pozostała wyobraźnia, chociaż patrząc na pracę niektórych „architektów” to niekoniecznie).

..Jaki musi być mój Jacht ? (wizja subiektywna ;))

Przy wyborze projektu trzeba postawić sobie kilka zasadniczych pytań, a odpowiedzi na nie muszą być dobrze przemyślane. Ja postawiłem sobie następujące:

1. Po co mi własny jacht ?

Mam dosyć poznawania każdego jachtu od początku. Jak już go poznam, to kończy się czarter.. Zbyt wiele jest rzeczy, które mnie denerwują w wypożyczonych  jednostkach i czasami wręcz krzyczę, po co to k…. tutaj jest !!! .  Ponadto widzę, że nasz wspaniały jachting za sprawą naszych żeglarskich pism idzie w totalną komercję plastikowych doznań (nie rozwijam dalej tego tematu, bo mnie jeszcze poniesie. :))

2. Dlaczego samemu budować , a nie kupić gotowego jachtu, postawić żagle i po sprawie ?

Pierwszym ogranicznikiem jest kasa. Może i stać mnie na max. 7 metrowy kawał przeźroczystego plastiku z szeroką rufą rodem z Volvo Ocean Race, ale i tak jest to jednorazowy wydatek rzędu min. 60 tys. zł, a tutaj mnie już serce boli, aby taką kasę od razu wyłożyc na coś, co mi się nie do końca podoba ??. „Używki” nie chcę kupować, bo nigdy nic nie wiadomo…   Drugim ogranicznikiem jest oczywiście fakt, że takiego jachtu jaki mi się podoba po prostu nikt w naszym kochanym kraju nie produkuje. Trzecim argumentem jest fakt sprawdzenia się jako szkutnik amator, któremu się nigdzie nie spieszy, nie gonią żadne terminy i nazwałbym ten fakt dobrą zabawą, która mnie czeka na kolejne 2-3 lata.

3. A jaki jacht mi się podoba i jaki chciałbym mieć ?

Pierwowzorem jachtu był dla mnie typ Jollenkreuzer, bardzo popularna, niemiecka, przedwojenna konstrukcja, na której notabene pływał Einstein (ten od dylatacji czasu ;)). Szukałem dłuższy czas dobrych planów tego jachtu w wersji 25/30 stóp, ale niestety dałem za wygraną.  😦 Mając w głowie taki jacht „googlowałem” po necie w poszukiwaniu architekta, która ma coś takiego do zaoferowania w formie gotowej lub narysował by coś takiego od początku. Będę o tym pisał dalej gdy poruszę temat planów i ich zakupu. Co jeszcze jacht musi mieć ?? Przede wszystkim musi być bezpieczny dla 4 osobowej rodziny (niska wolna burta, niski środek ożaglowania), drewniany (umiem w drewnie trochę podłubać), długość max 7,5 metra, szerokość max. 2,5 metra, waga max. 1,2 t.,  (często będzie wożony przyczepą) i dziecinnie łatwa obsługa (15 letnia córka może sama go poprowadzić, gdy tatuś „wypoczywa” na koi)

– >>> Pawle  „Pasku”, tutaj też są NASZE przemyślenia z długich naszych rozmów przy kawie, niekoniecznie wszystkie będę tutaj przytaczał. :):)

Tak wygląda Jollenkreuzer:

4. Gdzie będę nim pływał ?

Głownie jeziora, ale nie wykluczam „słonych” zatok i szkierów, w końcu po co jest przyczepa ?

Możecie zresztą sami zobaczyć i ocenić mój wybór, poniżej szkic jachtu (moja wersja jest bez bukszprytu z ożaglowaniem gaflowym) 😉

C. D. N.

3 myśli na temat “MarUla – tak się będzie nazywać cz. 2”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.