MarUla – tak się będzie nazywać cz. 32 odwracanie

Garaż uprzątniety z helingu, pasy gotowe, opony przywiezione, 100 %-owi pewniacy potwierdzili swoje przybcie, sobota zbliżała się dużymi krokami. Wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku.  Niestety, nie poszło. We wtorek złapała mnie taka grypa, że w środę rano ledwo dowlokłem się do lekarza. Tydzień zwolnienia i łóżko… 😦 Zastanawiałem się cały czas co robić. Drugi raz wszystkich razem zorganizować będzie cieżko, wszystko jest gotowe, a że żeglarze są przesądni więć pomyślałem „a co tam”, trzeba to zrobić, tyle na to czekałem. Łyknąłem w sobotę skoro świt wielką garść medykamentów, zabrałem jakby co drugą ze sobą.  Na termometrze za oknem -6C, za to słoneczko od rana cudowne. Marcyś przyjechał zaraz po mnie. Skręciliśmy łoże pod łódkę, aby w odpowiednim momencie Marula miała na czym stanąć. Do 10 rano zjechało się 15 chłopa. Małe piwko dla wzmocnienia, narada, podział ról. Udawałem, że wszystko wiem (przynajmniej miałem taką minę), jakbym co tydzień przewracał łódkę.  Na „raz” sprawdziliśmy czy Marula ciężka czy nie. Poleciała w górę jak piórko i tak zawisła. 🙂 Ja i Marcyś byliśmy tzw. „wolnymi elektronami”. Biegaliśmy wokół łódki i pod nią. Wyjeliśmy dotychczasowe podpory, wyłożyliśmy kocami wojskowymi podłogę, podkładaliśmy w odpowiednim momencie opony. Generalnie obyło się bez żadnych problemów. Najpierw ją postawiliśmy na burcie, potem delikatnie narzucaliśmy i dalsze odwracanie. Praca zaplanowana na 3 godz. była skończona w 30 minut 😉 , przez co zdjęcia są tylko po przewróceniu, bo fotograf (córka z koleżanką Magdą specjalnie przyjechały autobusem) troszeczkę się spóźnił na sam proces odwracania. 🙂 Wózek wjechał pod łódkę, podłożyliśmy opony, delikatnie opuściliśmy Marulę, wypoziomowaliśmy i koniec !!! Zawiązaliśmy na dziobie wiechę składającą się z 17 róż i przystąpiliśmy do długiej wymiany emocji przy 12 letniej whiskey, która cały rok czekała na tą chwilę. Wieczorem padłem jak ścięty, 39 stopni gorączki. Dopiero w niedzielę wieczorem trochę lepiej się poczułem i usiadłem do pisania. Wielkie podziękowania dla: Marcysia, Łukaszów, Sąsiadów Krzysztofa i Andrzeja,  całej silnej załodze z Mineralnej – Piotrowi, Maćkowi, Jackowi, Roberta z sąsiadem, Krzysztofa, spóźnionego Piotra (ale jest rozgrzeszony, bo powód spóźnienia był zacny) ;), Andrzeja, Wojtka, nieobecnego Grzegorza (zabłądził), puntkualnego Kamila, mojej córce za piękne zdjęcia, żonie za wiechę i przywiezienie do domu. 😉

Łódka prezentuje się pięknie, odsłoniła ogrom dalszych prac, i o to chodzi.

2 myśli na temat “MarUla – tak się będzie nazywać cz. 32 odwracanie”

  1. No Marcinie gratulacje! rozumiem, że teraz prace nabiorą szybkiego tempa i sezon 2013 na wodzie! tak, tak nie takie to proste….Dobrze, ze wróciłeś do żywych, zdrowia !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.