MarUla – tak się będzie nazywać cz. 49 prace wykończeniowe cd..

Laminowanie pokładu nastąpiło w idealny, chłodny dzień 23 czerwca 🙂 Nie przypuszczałem, że w czerwcu pod wieczór może być 10-11°C !! Za to w stoczni było idealne 19°C.

Jak zwykle do laminowania potrzeba min. 2 osoby i w związku z tym jak co wtorek Marcyś zawitał do stoczni do pomocy. Także laminowanie przebiegło spokojnie, bez biegania i stresu (dobra temperatura, pomocnik no i plan). Najpierw wszystko dokładnie odkurzyliśmy i odtłuściliśmy. Przymierzyliśmy tkaninę na zakładkę i przymocowaliśmy taśmami. Postanowiliśmy nie zdejmować położonej już tkaniny, tylko od razu laminować zaczynając od dziobu. Ja rozrabiałem żywicę (Epidian 601+IDA) po 200-250 wag., Marcyś przesączał ją plastikową szeroką packą, Ja latałem z metalowym wałkiem w poszukiwaniu bąbli/bąbelków („Gdzie jest Nemo” ? ) 😉 Nowością było zastosowanie delaminażu przy użyciu specjalnej maty, która z angielska nazywa się „peel ply”. Nakłada się ją dopiero po dokładnym wywałkowaniu, mocno naciąga i znowu wałkuje. Cel – zebranie przez nią nadmiaru żywicy. Skończyliśmy o 1 w nocy, czyli równe 6 godzin pracy na ok. 9 m² powierzchni. Po wyschnięciu po 24 godzinach zerwałem delaminaż. Wyszło idealnie. Twarde jak cement. 🙂 Odkurzyłem i położyłem pierwszą warstwę szpachli epoksydowej tam gdzie „sztuka cierpiała”, ale naprawdę niewiele. Po wyschnięciu szpachli pomalowałem białym Epinoxem 54. Po wyschnięciu delikatne szlifowanie papierem 150, które ukazało miejsca, gdzie dalej szpachlować. Operację powtórzyłem 3 razy i efekt był wg mnie zadowalający. Następnie jedna warstwa białem Olivy poliuretanowej. Ostatecznie pokład będzie pomalowany jeszcze jedną warstwą poliuretanu z dodatkiem proszka antypoślizgowego, ale to już na samym końcu. Kolejny ważny krok za mną.

W kwestiach formalnych, zarejestrowałem Marulę. Bardzo sympatyczny Pan w WOZŻ wszystko załatwił od ręki.

No  i ostatnia duża rzecz, mianowicie przywiozłem z Radomia zamówiony maszt. Jest to jedyna rzecz z drewna, której postanowiłem sam nie robić. Materiał, który mam na maszt, na pewno wykorzystam jak Marula wyjedzie ze stoczni i będę miał więcej miejsca – drugi maszt powinien być zawsze w zapasie, chociaż wolałbym, aby się nigdy nie przydał.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.