MarUla – tak się nazywa

Wreszcie mogę usiąść i spokojnie podsumować to, co można nazwać jasną stroną budowy własnego jachtu, czyli szeroko rozumianą jego eksploatację.

Po wodowaniu właściwie każdy weekend spędzałem w marinie. Wiosna i lato 2017 roku nie rozpieszczały pogodą. Ciepła i słońca było jak na lekarstwo. Cały czas wiało i padało, a jak nie wiało i nie padało to temperatura spadała do 13C… Jak tydzień był w miarę ładny, to na weekend zapowiadano pogorszenie pogody – co się niestety sprawdzało. Także  wspólne poznawanie się szło powoli i opornie.

Marina WTW Zegrze ma oczywiście wiele zalet. Jedną z nich to przede wszystkim bardzo mili jej użytkownicy, nazywani często rezydentami. Przez pierwsze 4 weekendy właściwie cały czas przyjmowałem gości, innym razem Ja byłem gdzieś gościem. Rezydent rezydentowi itd.. 🙂 Trochę pływałem, ale cały czas miałem poczucie, że za mało. Za mało czasu poświęcałem na poznawaniu jachtu, jego opływaniu, dotrymowaniu, a rodzinne wakacje na Mazurach zbliżały się wielkimi krokami. W końcu nastąpiło mocne przyspieszenie. Nauczyłem się w żegludze solo szybko stawiać i zrzucać nietypowe ożaglowanie gaflowe będąc w dryfie, używać sprawnie blokady steru, z silnikiem było różnie o czym dalej. W międzyczasie dotarł z T&J Sails piękny pokrowiec na bom.

IMG_0480

Pierwszy mankament, nazwijmy go kolcem numer jeden, to czas dojazdu nad Zegrze w piątkowe popołudnie. No ale jakieś kolce muszą w tej róży przecież być. No właśnie, najpierw o kolcach.

Kolec numer dwa to wg mnie słabo przemyślana konstrukcja studzienki silnikowej. Pierwszą niedogodność wyeliminowałem od razu, wyklejając studzienkę specjalną, niepalną, 1,5 cm pianką samoprzylepną do wyciszania komory silników spalinowych. Pozbyłem się tym samym objawu pudła rezonansowego podczas pracy silnika, który powodował, że nie można było normalnie w kokpicie rozmawiać. Drugi mankament to duszenie się silnika przy zamkniętej klapie studzienki. Zawsze mi gasł w „najwłaściwszym” momencie. Tutaj pomógł mi serwis Tohatsu, zamknął małą śrubką jakiś dodatkowy otwór w kolumnie i po bólu. Trzeci, a zarazem największy mankament, to kotłująca się woda w studzience zarówno podczas płynięcia na silniku jak i na żaglach. Raz, że hamowała łódkę, a dwa, co gorsza, przy większej fali woda przelewała się przez paweż mocującą silnik  i trafiała do zęzy, gdzie po całodniowym pływaniu po Śniardwach przy większej fali wybierałem z niej całe wiadro wody !!! Oczywiście używałem pompy zęzowej, ale denerwowało mnie , że mam mokro w zęzie i prawie codziennie musiałem tam nurkować ze szmatką i ręcznikiem papierowym. Lubię, jak jest tam suchutko. 😉 Oczywiście jak łódka stała w porcie problemu nie było, wszystko szczelne., nic nie ciekło. Musiałem jakoś sezon z tą niegodnością przeżyć i z rozwiązaniem poczekać do zakończenia sezonu, gdy łódka wyjedzie na ląd. Właśnie teraz robię gumowy kołnierz wokół otworu studzienki mocowany na stałe listwami ze sklejki oraz dodatkowy odpływ za pawężą mocowania silnika, aby woda nie miała żadnej drogi do zęzy tylko wracała od razu do studzienki.

Kolec numer trzy – bom. Łódka plus natura najszybciej zweryfikowały lenistwo, niedbalstwo i wszelakie niedoróbki. Mianowicie zamiast skleić bom z jednego kawałka drewna 4,5 metrowego, to skleiłem to z dwóch  równych kawałków po 2,3 metra. Jak nietrudno się domyśleć, bom zaczął się rozłazić gdzieś tak w połowie długości i w połowie wakacji. 😦 Na szczęście wśród wszelakich szpejów miałem też nierdzewne cybanty, którymi w trzech miejscach skręciłem bom i do końca sezonu wytrzymał (widać to na zamieszczonym na końcu filmie) . Całkowicie się „rozlazł” na ostatnim, wrześniowym pływaniu przy silnych szkwałach. Widocznie tak miało być. Nowy bom już zrobiłem, tym razem z jednego kawałka. Jest  ciut grubszy, masywniejszy. Stare okucia przełożyłem, dodałem dwa nowe – na nok i na dirki. Wszystko już gotowe.

Kolec ostatni, numer cztery. Jeżeli ktoś mówi, kto szkutnictwem para się tyle lat co lat mam Ja, że drewno trzeba pomalować minimum dwa razy primerem i następnie pięć do siedmiu razy lakierem zasadniczym , w moim przypadku poliuretanowym, to tak musi być i koniec. Muszę powiedzieć, że sezon zakończyłem z nietęgą miną oglądając niektóre drewniane elementy. Postanowiłem dwie rzeczy. Po pierwsze, wjadę po raz ostatni do stoczni i zrobię tak jak trzeba w temacie lakierowania. Po drugie, zrobię pokrowiec, dzięki któremu będę miał spokój nie na 2-3 lata, ale na dużo dłużej. Poniżej uszyty na miarę dwuczęściowy pokrowiec. W tym sezonie będę uczył się trudnej sztuki jego zakładania w porcie.

IMG_0607

I tyle w temacie kolców.

Na Mazury dojechałem bezpiecznie. Prowadzenie samochodu z przyczepą nie okazało się jakimś super trudnym wyzwaniem. Myślałem, że będzie gorzej. Łódkę zrzuciłem w Wygrynach. Wolne miejsce w porcie znalazłem tylko dzięki pomocy kolegów z sailforum, „wygryńskich forumowiczów”, których znam od 5 lat, a ciekawe jest to, że nigdy wcześniej ich nie widziałem.

IMG_0486

 

21231912_1654670034577449_6946618128966321097_n

Mnie i nie tylko mnie, urzekł duży i przestronny kokpit. Mogą w nim wygodnie leżeć dwie wysokie osoby. Kolega Paweł dla przykładu ze swoimi 2 metrami spał wygodnie z wyprostowanymi nogami.. A tak nas przywitały Mazury pod koniec lipca.

pada

W czasie deszczu i na zimne noce zakładałem na bom namiot przyczepiony ekspanderami do haczyków.

IMG_0598

Na Mazurach czasami trzeba kłaść maszt. Nie jest on ciężki ani długi, jednakże nie mam bramki i nie zamierzam szpecić jachtu kawałem nierdzewki, ale muszę jednak o czymś pomyśleć co ułatwi ogarnięcie całego procesu w pojedynkę. O ile operację kładzenia wykona jedna osoba, tak podniesienie masztu jest trudniejsze i zawsze drugie ręce są niezbędne. Poniżej przed mostem w Mikołajkach.

20431485_1556770221020229_4518895168693626867_n

Pozytywnie zaskoczyła mnie ładowność jachtu. Jak zobaczyłem ile wypakowałem z samochodu po dojechaniu na Mazury,  załamałem się. To wszystko na 2,5 tygodnia pływania ??? Wyglądało to jakbym się wybierał w samotny rejs bez zawijania do portów na co najmniej miesiąc. Chyba cztery razy kursowałem z wózkiem między keją a parkingiem. Okazało się, że małżonka jakoś wszystko idealnie gdzieś zmieściła. Chyba tylko kobiety to potrafią. Tak przy okazji otwierane okienko w kabinie od strony dziobu jest idealne do pakowania jachtu. Poniżej jedna z bakist, ta płytsza pod koją.

IMG_0568

Także wakacje zleciały szybko. Kolejne to minimum 3 tygodnie !! Łódka pływa jak po sznurku, ster trzyma się niezależnie od warunków jednym palcem. Pewnie to zasługa falszkila i zewnętrznego balastu, który to zestaw naprawdę pokazał „moc” na Śniardwach w czasie październikowej burzy. Sprawdziła się blokada steru, zdjęcie poniżej. Prosta i niezawodna.

IMAG1801.jpg

Rezultaty przyniosło doświadczenie z samotnych pływań na Zegrzu. Właściwie nie potrzebowałem pomocy małżonki przy większości manewrach, przez co mogła spokojnie odpoczywać zażywając m.in. kąpieli słonecznych. W czasie pływania za każdym razem ktoś nas pozdrawiał, gratulował pięknej łódki, co było bardzo miłe. Bardzo często nieoczekiwanie spotykałem kogoś na szlaku, a czasami staliśmy zupełnie sami. Także do zobaczenia ponownie na Mazurach !!!

IMG_0563

IMG_0559

20476137_1620797124631407_7958823931128260319_n

IMG_0548

2 myśli na temat “MarUla – tak się nazywa”

  1. Marcinie gratuluje pierwszego sezonu na wodzie! Super ze dzielisz sie spostrzezeniami z pierwszych plywan, jeszcze pewnie i rak skontaktuje sie z Tobą w tym temacie. Gdzie masz montowana blokadę steru? I co z tym lakierem, stosowałeś inaczej niż w instrukcji? Gdzie przyczyna?
    Milo popatrzec na filmik…, jyz wyobrażałem jak będzie moja plywala👍😀👍

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.