MarUla – tak się będzie nazywać cz. 57 prace wykończeniowe cd..

Dach zalaminowany (tkanina 200+Żywica 6011+utwardzacz IDA). Dzięki tkaninie peel ply szpachlowania było jak na lekarstwo. Po pierwszym szpachlowaniu i szlifowaniu położyłem najpierw epoksydowy szary Bosman 77, który wg mnie powinien nazywać się „płynną szpachlą”, a nie farbą. Potem znowu szlifowanie, znowu szpachlowanie i na to biały epoksydowy Bosman 54. Po delikatnym szlifowaniu pięknie widać, gdzie trzeba znowu nanieść poprawki epoksydową szpachlówkę. Znowu szlifowanie papierem 150  🙂 🙂 …  I na koniec 2 warstwy białej, poliuretanowej dwuskładnikowej Olivy Emapur. Zaczyna to nabierać wyglądu 🙂

W międzyczasie, gdy schła któraś z powyższych warstw, pomalowałem drugi raz, wcześniej przeszlifowane papierem 280,  burty i rufę. Używałem lakieru bezbarwnego Teknodur 0290 gloss metodą wałek/pędzel. Jak dla mnie (nie jest to kryptoreklama) ;), nie ma lepszego, bezbarwnego lakieru.

Kilka zdjęć poniżej, chociaż z tym mam zawsze kłopot, bo albo uwalony jestem jakąś chemią, albo chcę już tak szybko zmykać do domu, że zapominam zrobić kilku fotek…

MarUla – tak się będzie nazywać cz. 56 prace wykończeniowe cd..

W ostatnie chłodne dni marca zrobiłem, pomalowałem i dopasowałem stolik. Bardzo zgrabnie chowa się go nad hundkoją. Przy okazji trochę na nim poeksperymentowałem z bejcą nitro w kolorze ciemnego orzecha, bejcując spód stolika. Nie powalił mnie efekt w przypadku sklejki, natomiast sosna (wzmocnienie stolika) bardzo ładnie przyjęła bejce. Następnie dwie warstwy WoodPrimera i dwie warstwy białego poliuretanu na wierzch stolika i gotowy.

Przed przykręceniem dachu zrobiłem wszystko w kabinie, co potem z dachem będzie trudniejsze, a pamiętać należy, że nie mam w kabinie, tak ostatnio modnej na koromysłach mazurskich tzw. „wysokości stania”.

Czyli –  zamontowałem zewnętrzne ramki z oknami z litego poliwęglanu, podłączyłem gaz z zaworem i kuchenkę, polakierowałem wszystkie drewniane części i oczywiście wszystko dokładnie wysprzątałem łącznie w myciem. 🙂

W międzyczasie przyszły liny. Całe białe. Są ładne, bo są białe, a nie jakieś pstrokate. Będzie wiadomo, że trzeba ciągnąć białą linę, innych nie będzie 🙂 Akacjowe kulki już niedługo po dodaniu białej liny zamienią się w piękne segarsy i stopery.

Pomalowałem ostatni raz pokład i położyłem powierzchnię antypoślizgową. Zmieszałem proszek z farbą poliuretanową (5% proszku na farbę po dodaniu utwardzacza) i delikatnie złamałem czarnym pigmentem, aby troszeczkę się odróżniała od reszty. Położyłem jedną warstwę. Proszek jest dość gruby i wg mnie jedna warstwa wystarczy.

Zamontowałem na stałe stoprelingi, polakierowałem i zafugowałem ich połączenie z pokładem białym Sikaflexem 295.

Wewnętrzną stronę dachu polakierowałem woodprimerem Olivy i wyciąłem zejściówkę. Mając wewnętrzną stronę dachu w całej okazałości z odrysowanymi wcześniej zarysami ścianek, wyciąłem tkaninę na podsufitkę, aby później łatwiej było ją przykleić (nie robię tego teraz, bo między podsufitką a dachem chcę „ukryć” kilka rzeczy, np kilka kabelków 🙂

MarUla – tak się będzie nazywać cz. 55 prace wykończeniowe cd..

Powoli wracam z pracami do stoczni, bo czuję już wiosnę w powietrzu. 🙂 Na razie bez farb i innych chemicznych specyfików bo jeszcze temperatura w środku w granicach 2-4 st C.. To co teraz dotnę i przymierzę, za miesiąc będę juz na gotowo malował, kleił, laminował, itp. Tak więc dopasowałem maskowanie skrzynki mieczowej, które będzie demontowane. Zamontowałem knagę i wpuszczany bloczek Harkena na linę 8 mm, która będzie „obsługiwała” miecz poprzez system bloczków.

Tymczasowo przykręciłem dach, a następnie frezarką wyrównałem jego brzegi. Wyciąłem zejściówkę i przymierzam jej obudowę. Na razie wszystko na sucho.

Odwiedziłem targi Wiatr & Woda w Warszawie. Kupiłem komplet pagai, bosak i pychówkę w dobrej cenie od „Szmaglińskich” – kolejna rzecz, której sam nie robię, chociaż pierwotnie miałem taki zamiar, bo nie jest to trudne, ale czasochłonne. Znalazłem kilka fajnych namiarów na producentów lin, którzy mają w swojej ofercie klasyczne białe liny oraz dostałem kilka ciekawych ofert na ubezpieczenie jachtu.

 

MarUla – tak się będzie nazywać cz. 54 prace wykończeniowe cd..

Drzewce gotowe czekają na wiosnę. Żagle zamówione – firma T&J Sails z Giżycka podjęła się wyzwania. Kulki na segarsy gotowe. Wytoczone z akacji. Czas zacząć przygotowywać suwklapę. Zacząłem od prowadnic żeńskich, które będą zamocowane na dachu. Zrobiłem je z jednego kawałka dębu. W środku wyfrezowałem odpowiednie otwory i dopasowałem prowadnice męskie dla suwklapy. Dach suwklapy zrobiłem z trzech warstw sklejki 4 mm laminując kształt o takim samym promieniu jak dach nadbudówki wcześniej robiąc odpowiednie „kopyto” do odwzorowania kształtu. Tak samo, tylko w skali makro, zrobiłem z dachem. Do laminowanie ze względu na niską temperaturę (15C) używałem Epidianu 6011 z utwardzaczem TFF.

2015 in review

Happy New Year 2016 for all my readers – amateur boatbuilders !!! 🙂 🙂 🙂

Here’s an excerpt:

The concert hall at the Sydney Opera House holds 2,700 people. This blog was viewed about 55,000 times in 2015. If it were a concert at Sydney Opera House, it would take about 20 sold-out performances for that many people to see it.

MarUla – tak się będzie nazywać cz. 53 prace wykończeniowe cd..

Idzie jesień, rady na to nie ma…

A stoczni nie ogrzewam… Farby i kleje spakowałem i wywiozłem do piwnicy. Czas więc zająć się „niechemicznymi” zajęciami, rozwijającymi biceps i triceps prawej ręki oraz mięśnie lędźwiowe krzyża. Stwierdziłem mimochodem, że nie ma części mózgu odpowiedzialnej za pracę fizyczną i cierpliwość w czasie jej wykonywania. Może dlatego czuję się taki odprężony jak wracam po północy wykończony do domu ? 🙂

 

brain

 

Tak więc nie używając mózgu 😉 zrobiłem stop relingi z listwy dębowej. Zamocowałem je tymczasowo na pokładzie, aby przez zimę nabrały kształtu, na wiosnę pomaluję, przykleję i przykręcę na gotowo, a chcę to połączyć z ostatnim malowaniem pokładu farbą antypoślizgową.

Przyszedł czas na wykończenie sklejonego bomu i gafla i zamontowania do nich okuć. Bom jest w miarę prosty, bo tylko metr na każdym końcu zwęża się. Gorzej z gaflem. Ten przypomina wrzeciono i dzięki temu kosztował mnie dużo więcej sił i potu. W ruch oczywiście poszły ręczne heble i różnego rodzaju papiery ścierne i szlifierki. Myślę, że fajnie to wyszło.

MarUla – tak się będzie nazywać cz. 52 prace wykończeniowe cd..

Ostatni tydzień września tradycyjnie spędziłem na Bałtyku. W tym roku oprócz Bornholmu odwiedziłem Rugię. Nie wiem, dlaczego wcześniej omijałem ten akwen, ale teraz wiem, dlaczego buduję swoją łódkę. Jest idealna na te rejony. Dla „ułatwienia” pływaliśmy pod lokalną banderą  🙂

Wiem, że o balaście już jakiś czas temu było. Jednak czas do niego wrócić, bo trzeba to teraz na stałe przykręcić i wreszcie o nim zapomnieć. A że jest to kawał ołowiu, to i prace idą powoli.

Najpierw przesunąłem całą łódkę maksymalnie do tyłu, odstęp między ścianą a rufą zwęził się do 70 cm – wystarczy, aby przejść. Tym samym łódka stanęła tam, gdzie zaprojektowałem konstrukcję do jej podnoszenia, gdzie 4 wyciągarki łańcuchowe postawią ją na przyczepie. W trakcie przesuwania łoża spadła guma z dwóch kółek na których była podparta. Generalnie to te kółka to straszne dziadostwo i chyba lepsze są kółka mniejsze i plastikowe (może kiedyś to sprawdzę). Ostatni etap przesuwania (ten bez kółek) był dość zabawny, bo robiliśmy to metodą „egipską”. Mianowicie łódkę przesuwaliśmy po 5 cm po nasączonych olejem drewnianych klockach i co zadziwiające, szło to dość prymitywnie, ale skutecznie !!. Gdy łódka stanęła na swoim „nowym” miejscu ukazał się obraz, który od razu skłonił mnie do gruntownych porządków, które zajęły mi ładnych kilka godzin. Teraz przynajmniej można śmiało zapraszać gości. 🙂

Potem zdjęliśmy balast i na bok z nim. Najpierw jedna strona – trochę szlifowania szczotką drucianą, trochę pracy z dłutem, a że miejscami balast był nierówny, to na końcu trochę szpachli zrobionej z E601+IDA+TFF+Ziemia okrzemkowa. Potem na drugiej stronie to samo. Na końcu pomalowałem balast jedną warstwą farby epoksydowej Bosman 77. Po wyschnięciu przyszedł czas na mocowanie. Siedem śrub fi-12 + szerokie podkładki + Sika 295. Teraz wisi i schnie. Ostatnia rzecz to pomalowanie go tak jak reszty, czyli na czerwono antyporostówką.

P.S.

Przy okazji, że obok stoczni rośnie piękne winogrono żal było je zostawić dla szpaków. Także na czerwiec będzie czym świętować wodowanie. 🙂